Parafia Rzymskokatolicka pw. Miłosierdzia Bożego

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozważanie o Kościele w świecie i w Polsce


Żyjemy w Kościele i żyjemy sprawami Kościoła. Od czasu do czasu powraca zatem wśród nas - niczym przyczynek do rachunku sumienia - pytanie o stan Kościoła. Stawiane są pytanie czy Kościół przeżywa kryzys, czy może ma się dobrze? Co jest jego siłą, a co słabością? Co należy zmienić, a co dobrego rozwijać? Takie stawianie sprawy jest niewątpliwie bardzo pożyteczne do opisu zjawisk społecznych.
Kiedy jednak rozważamy, co powinien uczynić Kościół wobec wyzwań czasu, warto rozważyć, że jest on przede wszystkim Mistycznym Ciałem Chrystusa, trwającym ponad czasem. Kościół jest społecznością, która powstała ze względu na Chrystusa i społecznością żyjącą Chrystusem. Dopiero wtórnie, czyli ze względu na naszą ludzką naturę, Kościół jest społecznością wiernych, żyjącą także w doczesności, wyposażoną w ludzkie instytucje, prawa, zwyczaje.

Właśnie dlatego Kościół jest pożyteczny dla poszczególnych ludzi, dla rodzin, dla lokalnych społeczności, dla narodów i dla całej rodziny ludzkiej, bo ukazuje Boga ludziom i służy Bogu w ludziach i poprzez ludzi. Kościół jest zatem pożyteczny także dla Polski właśnie dlatego, że jest wobec nas świadkiem Prawdy. Bóg mówi do nas, Polaków, w swoim Kościele i poprzez swój Kościół. Nam zaś wypada pamiętać, że Polska rodziła się i wzrastała pod płaszczem Kościoła. Także o tym, że Kościół wiernie uczestniczył w najtrudniejszych chwilach naszych dziejów. Także o tym, że gdy wszelkie ludzkie światła dla nas gasły, zawsze pozostawało dla nas światło Boże. I Maryja, Matka Boża, którą Bóg dał nam za naszą Matkę i Królową.

Perspektywy Kościoła są nie tyle wyznaczane przez ludzi, ile raczej przez nas odczytywane. Odczytujemy je, gdy stawiamy pokorne pytanie: czego chcesz od nas Panie? Czego chcesz od nas tu i teraz? Bóg odpowiada poprzez swoje Słowo obecne w Kościele. Odpowiada poprzez łaskę sakramentów świętych. Odpowiada poprzez znaki czasu. Czasem poprzez szczególne natchnienia. Bóg zawsze daje swoją łaskę i to w nadmiarze. Tylko my mamy trudność w jej przyjęciu z powodu naszych słabości i grzechów. Z Kościołem zanurzonym w ludzkiej historii dzieje się lepiej lub gorzej w zależności od ludzkiej odpowiedzi na obdarowania Boże. To, czy dzieje się lepiej czy gorzej, staramy się odczytać właśnie po społecznych objawach. Na przykład – ilu ludzi chodzi na niedzielna Mszę Świętą? Ilu przystępuje do spowiedzi? Ilu przystępuje do Komunii Świętej? Ilu uczestniczy w pracach parafii?

Myli się jednak, kto sądzi, że naprawić czy odnowić Kościół można poprzez społeczne działania czy organizacyjne korekty. Jest odwrotnie. To prawdziwe nawrócenie i poddanie się Bożemu działaniu owocuje pożądanymi zmianami społecznymi. Zmiany te najpierw stają się świadectwem nawrócenia ludzi i ich poddania się Bożemu panowaniu. Przy okazji stają się też pożyteczne dla ludzi. Skoro zaś taka jest tajemnica odnowy Kościoła, to taka sama jest też tajemnica odnowy Polski, która narodziła się z chrztu i wzrasta pod płaszczem Kościoła. Perspektywa odrodzenia Polski to perspektywa rzetelnego i powszechnego nawrócenia Polaków do Chrystusa. Pan Jezus powiedział: „szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane”.

Wiedza o tym, to jest właśnie wiedza religijna. Dochodzimy do niej przez uważne słuchanie i przyjmowanie słowa Bożego, skierowanego do nas. Także przez pokorną modlitwę i przyjęcie codziennego krzyża - zwłaszcza krzyża przeróżnych niepowodzeń. To wola Ojca ma się spełnić, a nie nasza. Kiedy zamykają się przed nami jedne drogi, a otwierają inne, warto w modlitwie rozważyć, czy to właśnie nie jest znak Bożych oczekiwań. Tym bardziej warto to uczynić, im bardziej powstrzymanie naszych ludzkich dążeń czy przekreślenie naszych ludzkich oczekiwań jest dla nas bolesne.

To otwarcie na wolę Bożą jest możliwe dzięki wierze, która trwa. Wiara ukazuje Boga, który jest Miłością, czekającą na naszą odpowiedź. Bogu dzięki, że w Polsce wiara trwa, choć mogłoby być o wiele, wiele lepiej. Często niepokoi nas to, co dzieje się z Kościołem poddanym niszczącemu oddziaływaniu świata. Kiedy stwierdzamy, że w Polsce nie jest jeszcze tak źle, to być może dlatego, że tu wiara jeszcze owocuje w życiu ludzi. Czy będzie żywa także jutro? Czy nie zostanie stłumiona? Pan Jezus obiecał, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła, ale nie obiecał, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła w Polsce. To jest wymiar naszej polskiej odpowiedzialności wobec Boga. Czy pamiętamy losy północnej Afryki, od tysiąca kilkuset lat muzułmańskiej? A przecież kiedyś była perłą Kościoła.

Świat wyznacza standardy nowoczesności. Wyznacza je w sposób dowolny i promuje w sposób nachalny i często niegodziwy. Czyni to wbrew prawdzie, przy pomocy różnorakich manipulacji, choćby medialnych. Potrafi też prześladować wiernych Chrystusa. Właściwie to chyba zawsze tak było. Tyle tylko, że zwolennicy pomysłów urządzenia świata w sposób odległy od nauki Chrystusa, nigdy nie mieli aż tak potężnych jak dziś narzędzi działania. Stajemy zatem wobec pytania: czy możemy być we współczesnym świecie jednocześnie i wierni Bogu i nowocześni?

Odpowiedź jest prosta. Jeżeli nowoczesność miałaby się wyrażać przyjęciem jakichkolwiek rozwiązań sprzecznych z nauką Bożą, to nie możemy. Wypada przypomnieć słowa zapisane w Ewangelii św. Jana: gdybyśmy byli ze świata, kochałby nas świat jako swoją własność. Nie jesteśmy jednak ze świata, bo wybrał nas Chrystus. Właśnie dlatego świat nas nienawidzi. (J 15, 18-19)

Czy mamy się tym przejmować? Powinniśmy się przejmować przede wszystkim zagrożeniami dla naszej własnej wiary na skutek zwodzeń świata. Niestety możemy upaść, bo jesteśmy tylko słabymi ludźmi. Powinniśmy się przejmować zagrożeniami wiary, nieustannie nawracając się i pokutując za popełnione grzechy. Powinniśmy się przejmować w modlitwach za bliźnich, którzy tak jak my zostali powołani przez Chrystusa, a uwikłani w sprawy świata nie chcą Bogu odpowiedzieć „tak”. Powinniśmy się przejmować wobec każdej rezygnacji z pełnienia woli Bożej na rzecz pełnienia woli człowieka.

Ten świat umie nagradzać swoich. Być może znalazłoby się i dla nas godniejsze miejsce w tym świecie, gdybyśmy porzucili Chrystusa. My tymczasem powinniśmy zabiegać, aby powszechne przyjęcie Jego nauki stało się podstawowym znakiem nowoczesności. Nie tylko dla nas, ale dla całej rodziny narodów.

Tak, Kościół przeżywa kryzys. Ten sam, który trwa od chwili jego założenia i będzie trwał aż do chwili Sądu Ostatecznego. To jest kryzys przejścia Chrystusa przez świat. W każdym kolejnym pokoleniu Chrystus przechodzi przez świat poprzez swój Kościół. Z powodu wierności Chrystusowi Kościół doznaje triumfów, a także zniewag i ciosów. Kościół upada w upadkach swoich członków i powstaje w ich powstaniach z upadku. Upadki ludzi są możliwe z powodu odejścia od Chrystusa i odrzucenia Jego łaski. Powstania z upadków są możliwe dzięki nawróceniu, czyli dzięki ludzkiej współpracy z łaską Bożą.

Kościół będzie miał się dobrze, jeżeli nie da się zwieść pokusom dostosowania do niechrześcijańskich wymogów świata. Zwłaszcza tym opakowanym dyskretnie na użytek nieostrożnych. Kto ma o tym pamiętać, jeżeli nie narody, które wzrastały pod płaszczem Kościoła? Kto ma o tym pamiętać, jeżeli nie naród polski, którego historia zaczyna się od chrztu świętego i którego Królową jest Maryja, Święta Boża Rodzicielka?