Parafia Rzymskokatolicka pw. Miłosierdzia Bożego

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozważanie o znaczeniu prawdy w naszym życiu

Wobec pytania o prawdę padają dwie przeciwstawne odpowiedzi. Pierwsza jest taka: prawda o rzeczywistości jest tylko jedna, bo prawda jest odzwierciedleniem rzeczywistości w ludzkim umyśle. Prawda jest zgodnością ludzkich sądów z rzeczywistością. Oczywiście odnalezienie prawdy wymaga wysiłku. Wielu szukało i pobłądziło. Przecież ludzkie doświadczenie jest ograniczone, zmysły ogarniają tylko fragment rzeczywistości, myślenie bywa ułomne, czasem braku wytrwałości, a czasem dobrej woli szukania prawdy. Stąd ludzkie błędy. Jednak jest czego szukać, bo prawda jest jedna.

Druga odpowiedź wobec pytania o prawdę jest taka: prawdy jednej nie ma i być nie może. Prawda jest bowiem sądem o rzeczywistości, zawsze subiektywnym. Prawda jest tylko oceną rzeczywistości, a nie informacją o niej. Prawda jest „poglądem”. Jest zatem tyle prawd, ile ludzkich „poglądów”. Każdy ma swoją prawdę. To zadziwiające jak wielu ludzi uznaje dziś ten pogląd za „naukowy”. Tymczasem, jak przy takim poglądzie można by rozwijać jakiekolwiek nauki? Choćby fizykę, chemię, medycynę, biologię. I jak przekazywać wiedzę, skoro prawdziwej czyli zgodnej z rzeczywistością być nie może? Skąd zatem taki absurdalny pogląd na zagadnienie prawdy? Różnie w życiu bywa. Czasami boimy się prawdy o sobie samych i wtedy stajemy wobec pokusy twierdzenia, że prawdy nie ma. Wydaje się bowiem niektórym, że gdy już raz uznają, że prawdy nie ma i być nie może, to nie muszą pytać o prawdę o sobie samych. Niektórzy zaś uważają nawet, że sami określą co prawdą jest, a co nie.

Bywa, że ludzie rozmawiają ze sobą o rzeczywistości. Skoro rozmawiają osoby przekonane, że o jednej rzeczywistości prawda jest tylko jedna, to nawet, gdy widzą tę konkretną rzeczywistość nieco odmiennie, ich spór ma głęboki sens. Spór ten okazuje się sposobem wspólnego docierania do prawdy przez wspólne porównywanie ludzkich sądów z rzeczywistością. W tym dialogu z wolna upadają sądy nieprawdziwe. Gromadzona jest ludzka wiedza. Otwiera się możliwość zbliżenia ludzi dzięki prawdzie, która zostanie przez nich odkryta. W takiej rozmowie liczy się siła argumentu zgodnego z rzeczywistością, czyli siła prawdy. Obyśmy w życiu tylko w takich sporach uczestniczyli.

Bywa jednak, że rozmawiają osoby, które uznają, że prawdy nie ma i być nie może, że prawda jest jedynie subiektywnym osądem rzeczywistości. Prawdy nie będą szukać i nie będą się o nią spierać. Skoro jej nie ma, to nie ma czego szukać i nie ma o co się spierać. Mogą jedynie poinformować się wzajemnie o treści swoich poglądów i ubogacić się wiedzą o tym, co sądzą inni. Argumenty nie są im potrzebne. Bywają natomiast potrzebne jakaś uzgodnienia jak żyć w świecie, w którym nikt nie zna prawdy, a jeden drugiego nie jest w stanie zrozumieć. Wtedy podstawą działania wspólnoty mogą stać się decyzje poparte odpowiednią siłą. Nawet, gdy oparte są na oczywistym fałszu. Tak rodzą się wspólnoty tyleż głupie, co szkodliwe.

Kiedy zaś spotkają się w życiu społecznym ludzie szukający prawdy z tymi, którzy twierdzą, że prawdy nie ma i być nie może, to pozostaje jedynie walka o to, czyje na wierzchu. Liczy się to, kto postawi na swoim. Bywa wtedy, że prawda przegrywa, a życie całych narodów pogrąża się już nie tylko w chaosie, ale także w niegodziwości i hańbie. Jak w Sodomie i Gomorze. Tymczasem Stwórca po to nas wyposażył w zdolność poznawania rzeczywistości, abyśmy Jego samego byli zdolni poznać. Szukając prawdy, odkrywamy Boga, który jest Prawdą. To czyni nas wolnymi od fałszu. Odwrotnie, odrzucając prawdę, odrzucamy Boga, a to prowadzi do zniewolenia przez fałsz i przez tego ducha, który od początku okazał się kłamcą.

Wobec różnych zafałszowanych debat, które mają dziś miejsce w życiu społecznym, powinniśmy dobrze rozumieć z czym mamy do czynienia. Agresorzy spod znaku współczesnej „tolerancji inaczej” chcą bowiem, byśmy żyli tak, jakby Boga nie było i to nawet wtedy, gdy wiemy, że On jest. Oni prawdę o Bogu odrzucili, bo taki „pogląd” im nie odpowiada. Teraz chcą abyśmy i my zrobili to samo - jeżeli nie intelektualnie, to przynajmniej praktycznie. Wystarczy im, że się zgodzimy na ład społeczny zaprzeczający nauce Bożej, a prywatnie i po cichu możemy sobie sądzić co chcemy.

Tymczasem - zgadzając się na ład społeczny oparty na fałszu - zgodę z ludźmi uznalibyśmy za ważniejszą od prawdy. Zgadzając się na ład oparty na zaprzeczeniu Bogu i Jego prawom, zgodę z ludźmi uznalibyśmy za ważniejszą od Boga i Jego nauki. Wyparlibyśmy się Boga dla spełnienia oczekiwań nieuczciwych bliźnich. Tak jest – nieuczciwych! Skoro żądają tolerancji dla własnych pomysłów sprzecznych z nauką Bożą, a sami nie są gotowi okazać tolerancji wobec dążeń i praw ludzi dążących do wierności Bogu, to znaczy, że są nieuczciwi. W ten sposób udowadniają, że hasło „tolerancji”, które głoszą, nie służy do ochrony przyrodzonych praw ludzi, tylko do przymuszania wszystkich innych do życia według fałszywych poglądów. A dlaczego mielibyśmy przyjmować poglądy fałszywe? Szukajmy prawdy, a prawda nas wyzwoli.

Oto zatem kluczowe pytania o rzeczywistość, czyli o to, co naprawdę jest: czy to prawda, że Bóg jest? Czy to prawda, że Bóg jest Stwórcą wszystkiego, co istnieje? Czy to prawda, że i nas, ludzi, Bóg stworzył? Czy to prawda, że ukazał nam, co dla nas jest pożyteczne? Czy to prawda, że zamiast być wdzięcznymi Bogu i przestrzegać Jego prawa, okazaliśmy się nieposłuszni i upadliśmy w grzech? Czy to prawda, że nie jesteśmy w stanie sami zmazać naszych win wobec Boga? Czy to prawda, że Bóg ulitował się nad nami, że stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia? Czy to prawda, że powstał z martwych? Czy to prawda, że czeka na nas w niebie? Czy to prawda, że będzie sądzić nasze czyny? Czy to prawda?

Skoro to jest prawdą, to mamy zarówno prawo jak obowiązek - w imię prawdy - głosić naukę Bożą. Nie w imię „poglądów”, choćby i „naszych”, ale właśnie w imię prawdy, do której prawo ma każdy człowiek. Oczywiście, nie można drugiego człowieka zmusić, by prawdę przyjął, jeżeli tego nie chce uczynić. Jest wolny, ma zatem prawo zatkać sobie uszy na prawdę, choć to głupie. Mając jednak prawo zatykania własnych uszu, nie ma on prawa zatykania naszych ust.
Skoro znamy prawdę, mamy prawo ją głosić. Mamy prawo czcić Boga i to także publicznie. Mamy prawo żądać, by nam w tym nie przeszkadzano. Mamy też prawo, a nawet obowiązek powstrzymywać tych, którzy bluźnią Bogu i którzy krzywdzą ludzi i wyrządzają im szkody. I to bez względu na to jakie „poglądy” uzasadniają ich uczynki.